Ocknęłam się
w łazience. Po mojej ręce nadal spływała krew. Szybko owinęłam ją ręcznikiem i
powoli wstałam z podłogi. Trzymając rękę na wysokości klatki piersiowej poszłam
do pokoju, aby wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Zdecydowałam się na jasno-
dżinsowe rurki i do tego bluzkę z długim rękawem, aby zakryć moje blizny.
Weszłam pod
prysznic. Oblałam się gorącą wodą, ale gdy dopłynęłam ona do mojej świeżej rany
pisnęłam. Po zażyciu kąpieli ubrałam się w naszykowane wcześniej rzeczy. Usiadłam
przed toaletką i zaczęłam się malować. Kontur oka poprawiłam eyeliner’em, a
rzęsy pociągnęłam tuszem. Moje ciemne,
brązowe włosy pozostawiłam rozpuszczone. Spojrzałam na zegarek 7:40 . Jak nic się
spóźnię. Do mojej szkoły stąd jest 30 minut drogi. Na nogi założyłam czarne
Convers’y , a na ramie zarzuciłam brązową torbę i szybo wybiegłam z domu swoim
wyjściem. Dlaczego swoim ? Bo rodzice dobudowali mi „moje” wejście, bo nie
chcieli, aby ktoś mnie widział. Nie chcieli, aby któryś z ich znajomych zobaczył,
że ja tu mieszkam. Wyparli się mnie. No, ale koniec rozczulania. Biegiem do
szkoły.
Wpadałam do
znienawidzonego budynku przez uczniów. Nie wiem dlaczego jej nie lubią.
Przecież z nią wiąże się tyle wspomnień. Gdyby nie ona nie poznałabym Viki i
Jo. Wrzuciłam do szafki torbę i wybrałam odpowiednie książki, czyli książki od
biologii. Miałam nadzieję, że Pani nie ma jeszcze w klasie. Zapukałam w
drewniane drzwi, a zza nich dobiegł mnie dźwięk ochrypniętej kobiety mówiący
„Proszę”. Ugh… myliłam się. Otworzyłam
niepewnie drzwi i zrobiłam krok w stronę klasy.
- Witam
Panno Jones. – powiedziała poważnym tonem nauczycielka.
- Dzień dobry
i przepraszam za spóźnienie. – odpowiedziałam . Pani tylko pokiwała głową z
rozczarowaniem i powiedziała
- Usiądź
tam. – wskazała palcem na ławkę w której siedziała Viki na co ja przytaknęłam i
ruszyłam w jej stronę. Przyjaciółka powitała mnie promiennym uśmiechem, który
ja odwzajemniłam. Usiadłam na krześle i przywitałam blondynkę uściskiem. Podciągnęłam lekko rękawy i zaczęłam notować.
Po 20 minutach poczułam czyjąś nogę na moi krześle. Odwróciłam się i ujrzałam
Josh’a z grymasem na buzi. Na końcu ławki leżała karteczka. Zabrałam ją i odwinęłam.
Napisał na niej „Znów to zrobiłaś” ? Spojrzałam
na moje ręce, które były odkryte.
Było widać rany. Szybko zsunęłam rękawy i odwróciłam się w tył. „Przepraszam” –
wyszeptałam i wróciłam do wcześniejszego
zajęcia. Gdy zadzwonił dzwonek szybko zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam z
klasy. Chciałam uciec. Chciałam zapaść się pod ziemię. Obiecałam mu, że już
tego nie zrobię. A jednak. Nie jestem tak silna psychicznie.
Wpadałam do
szkolnej łazienki i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się o drzwi i zsunęłam się
po nich kucając. On znów namieszał. Znów siedzi w mojej głowie. Nie mogę nic na
to poradzić, a najgorsze jest to, że krzywdzę przy tym innych. Po kilku
minutach podniosłam się z zimnej podłogi i podeszłam do lustra. Obmyłam twarz
zimną wodą i wyszłam na korytarz. Postanowiłam, że muszę ich unikać. Muszę
unikać swoich przyjaciół. Wiem, że zrobią mi na ten temat wykład, ale teraz to jeszcze
bardziej by mnie zdołowało, bo przypomniałoby mi jego.
Usiadłam
przy stoliku kładąc na nim moją tacę z lunchem. Rozejrzałam się dookoła.
Wszyscy byli tacy szczęśliwi. Uśmiech na ich twarzach był taki szczery. Tylko ja
. Taka zagubiona, bezsilna, beznadziejna.
Po chwili ktoś
dosiadł się do mojego stolika. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Jo.
- Dlaczego ?
– zapytał. Nie odpowiedziałam, odwróciłam wzrok.
- Dlaczego ?
– powtórzył.
- Wspomnienia – szepnęłam
- Znowu
przez niego ? – jego twarz zrobiła się czerwona. Ja tylko pokiwałam głową.
- Zrozum, że
on nie jest tego warty. – westchnął
- Wiesz, że
gdy tak mówisz, przypominasz mi go ! – syknęłam, a Jo spojrzał na mnie z niedowierzaniem
w oczach.
-
Przepraszam, nie chciałam. – zakryłam twarz włosami.
- Rozumiem
cię – odpowiedział i przysiadł się obok. Objął mnie ramionami i obdarował
buziakiem. Ja wtuliłam się w jego tors. Nagle usłyszałam jak w radiowęźle
ogłaszają iż na nasz festyn przyjeżdża One Direction. Zamarłam. Najgorsze jest
to, że ja również będę występować.
_____________________
Mój pierwszy rozdział na tym blogu. Tak wiem, krótki. Ale musiałam coś dodać xD Podoba się ?
Buziaki xx
Weronika ;*
Super !!!
OdpowiedzUsuńCzekam na next'a ^^
TO TAK.
OdpowiedzUsuńMYŚLAŁAM, ŻE JUŻ SIĘ NIE DOCZEKAM TEGO ROZDZIAŁU, ALE JEST I MAM ZACIESZA, A WIĘC...
JAK DLA MNIE CIĘCIE SIĘ WCALE NIE JEST UCIECZKĄ OD PROBLEMÓW. CO Z TEGO, ŻE POLECI CI KREW? POKAZUJE TO WTEDY TYLKO I WYŁĄCZNIE, ŻE JESTEŚ SŁABY. SŁABY, PSYCHICZNIE. NIE BĘDĘ SIĘ NA TEN TEMAT BARDZIEJ WYPOWIADAĆ.
MA PRZYJACIÓŁ, KTÓRZY SIĘ O NIĄ MARTWIĄ. TO O TO CHODZI, PRAWDA? ŻYJE SIĘ DLA SWOICH PRZYJACIÓŁ, KTÓRZY WSKOCZĄ DLA CIEBIE W OGIEŃ, KTÓRZY... PO PROSTU BĘDĄ.
NO I PANIE I PANOWIE.
ŚWIATŁA I FANFARY.
ONE DIRECTION!
DOBRA, KOŃCZĘ BO TEN, NO. XD
ALE DRUKOWANYMI, TAK LEPIEJ, CNIE? ^^
BUZI :*