piątek, 21 czerwca 2013

01. „Znów to zrobiłaś ?”

Ocknęłam się w łazience. Po mojej ręce nadal spływała krew. Szybko owinęłam ją ręcznikiem i powoli wstałam z podłogi. Trzymając rękę na wysokości klatki piersiowej poszłam do pokoju, aby wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Zdecydowałam się na jasno- dżinsowe rurki i do tego bluzkę z długim rękawem, aby zakryć moje blizny.
Weszłam pod prysznic. Oblałam się gorącą wodą, ale gdy dopłynęłam ona do mojej świeżej rany pisnęłam. Po zażyciu kąpieli ubrałam się w naszykowane wcześniej rzeczy. Usiadłam przed toaletką i zaczęłam się malować. Kontur oka poprawiłam eyeliner’em, a rzęsy pociągnęłam tuszem. Moje ciemne,  brązowe włosy pozostawiłam rozpuszczone.  Spojrzałam na zegarek 7:40 . Jak nic się spóźnię. Do mojej szkoły stąd jest 30 minut drogi. Na nogi założyłam czarne Convers’y , a na ramie zarzuciłam brązową torbę i szybo wybiegłam z domu swoim wyjściem. Dlaczego swoim ? Bo rodzice dobudowali mi „moje” wejście, bo nie chcieli, aby ktoś mnie widział. Nie chcieli, aby któryś z ich znajomych zobaczył, że ja tu mieszkam. Wyparli się mnie. No, ale koniec rozczulania. Biegiem do szkoły.
Wpadałam do znienawidzonego budynku przez uczniów. Nie wiem dlaczego jej nie lubią. Przecież z nią wiąże się tyle wspomnień. Gdyby nie ona nie poznałabym Viki i Jo. Wrzuciłam do szafki torbę i wybrałam odpowiednie książki, czyli książki od biologii. Miałam nadzieję, że Pani nie ma jeszcze w klasie. Zapukałam w drewniane drzwi, a zza nich dobiegł mnie dźwięk ochrypniętej kobiety mówiący „Proszę”. Ugh… myliłam się.  Otworzyłam niepewnie drzwi i zrobiłam krok w stronę klasy.
- Witam Panno Jones. – powiedziała poważnym tonem nauczycielka.
- Dzień dobry i przepraszam za spóźnienie. – odpowiedziałam . Pani tylko pokiwała głową z rozczarowaniem i powiedziała
- Usiądź tam. – wskazała palcem na ławkę w której siedziała Viki na co ja przytaknęłam i ruszyłam w jej stronę. Przyjaciółka powitała mnie promiennym uśmiechem, który ja odwzajemniłam. Usiadłam na krześle i przywitałam blondynkę uściskiem.  Podciągnęłam lekko rękawy i zaczęłam notować. Po 20 minutach poczułam czyjąś nogę na moi krześle. Odwróciłam się i ujrzałam Josh’a z grymasem na buzi. Na końcu ławki leżała karteczka. Zabrałam ją i odwinęłam. Napisał na niej „Znów to zrobiłaś” ? Spojrzałam  na  moje ręce, które były odkryte. Było widać rany. Szybko zsunęłam rękawy i odwróciłam się w tył. „Przepraszam” – wyszeptałam i  wróciłam do wcześniejszego zajęcia. Gdy zadzwonił dzwonek szybko zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam z klasy. Chciałam uciec. Chciałam zapaść się pod ziemię. Obiecałam mu, że już tego nie zrobię. A jednak. Nie jestem tak silna psychicznie. 
Wpadałam do szkolnej łazienki i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się o drzwi i zsunęłam się po nich kucając. On znów namieszał. Znów siedzi w mojej głowie. Nie mogę nic na to poradzić, a najgorsze jest to, że krzywdzę przy tym innych. Po kilku minutach podniosłam się z zimnej podłogi i podeszłam do lustra. Obmyłam twarz zimną wodą i wyszłam na korytarz. Postanowiłam, że muszę ich unikać. Muszę unikać swoich przyjaciół. Wiem, że zrobią mi na ten temat wykład, ale teraz to jeszcze bardziej by mnie zdołowało, bo przypomniałoby mi jego.
Usiadłam przy stoliku kładąc na nim moją tacę z lunchem. Rozejrzałam się dookoła. Wszyscy byli tacy szczęśliwi. Uśmiech na ich twarzach był taki szczery. Tylko ja . Taka zagubiona, bezsilna, beznadziejna.
Po chwili ktoś dosiadł się do mojego stolika. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Jo.
- Dlaczego ? – zapytał. Nie odpowiedziałam, odwróciłam wzrok.
- Dlaczego ? – powtórzył.
-  Wspomnienia – szepnęłam
- Znowu przez niego ? – jego twarz zrobiła się czerwona. Ja tylko pokiwałam głową.
- Zrozum, że on nie jest tego warty. – westchnął
- Wiesz, że gdy tak mówisz, przypominasz mi go ! – syknęłam, a Jo spojrzał na mnie z niedowierzaniem w oczach.
- Przepraszam, nie chciałam. – zakryłam twarz włosami.

- Rozumiem cię – odpowiedział i przysiadł się obok. Objął mnie ramionami i obdarował buziakiem. Ja wtuliłam się w jego tors. Nagle usłyszałam jak w radiowęźle ogłaszają iż na nasz festyn przyjeżdża One Direction. Zamarłam. Najgorsze jest to, że ja również będę występować. 

_____________________

Mój pierwszy rozdział na tym blogu. Tak wiem, krótki. Ale musiałam coś dodać xD Podoba się ? 
Buziaki xx
Weronika ;*

2 komentarze:

  1. Super !!!
    Czekam na next'a ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. TO TAK.
    MYŚLAŁAM, ŻE JUŻ SIĘ NIE DOCZEKAM TEGO ROZDZIAŁU, ALE JEST I MAM ZACIESZA, A WIĘC...
    JAK DLA MNIE CIĘCIE SIĘ WCALE NIE JEST UCIECZKĄ OD PROBLEMÓW. CO Z TEGO, ŻE POLECI CI KREW? POKAZUJE TO WTEDY TYLKO I WYŁĄCZNIE, ŻE JESTEŚ SŁABY. SŁABY, PSYCHICZNIE. NIE BĘDĘ SIĘ NA TEN TEMAT BARDZIEJ WYPOWIADAĆ.
    MA PRZYJACIÓŁ, KTÓRZY SIĘ O NIĄ MARTWIĄ. TO O TO CHODZI, PRAWDA? ŻYJE SIĘ DLA SWOICH PRZYJACIÓŁ, KTÓRZY WSKOCZĄ DLA CIEBIE W OGIEŃ, KTÓRZY... PO PROSTU BĘDĄ.
    NO I PANIE I PANOWIE.
    ŚWIATŁA I FANFARY.
    ONE DIRECTION!
    DOBRA, KOŃCZĘ BO TEN, NO. XD
    ALE DRUKOWANYMI, TAK LEPIEJ, CNIE? ^^
    BUZI :*

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez Violent na potrzeby Weroniki.
Prawa autorskie zastrzeżone.