czwartek, 1 sierpnia 2013

03. „ To ty, Rose ?”


Ten rozdział dedykuję mojej Natalce. #lovka
___________________________

To już dziś wielki występ. Od kilku tygodni ciężko pracowałam nad moim głosem. Pomagał mi w tym Jo. Bardzo się w ten czas do siebie zbliżyliśmy. Codziennie spotykaliśmy się albo u mnie, albo u niego i ćwiczyliśmy. Postanowiłam, że to on właśnie on zaakompaniuje na fortepianie.
Czas zacząć się przygotowywać na „szkolny festyn”. Zabrałam ze sobą ręcznik i poszłam wziąć prysznic. Gorąca woda oblewała moje ciało sprawiając, że wyluzowałam się. Umyłam włosy i zakręciłam kurek od wody. Wyszłam spod prysznica, otulając się ręcznikiem. Podreptałam do szafy, aby wybrać strój na dzisiejszą uroczystość. Po godzinie grzebania w szafie wybrałam malinową pomarańczową spódniczkę i dopasowany do mojego ciała biały gorset z ćwiekami. Usiadłam przed toaletką i wybrałam kosmetyki odpowiednio dopasowane do kolorystyki mojego ubioru. Rzęsy wytuszowałam czarną Mascarą. Kontur oka poprawiłam eye’linerem. Na powieki nałożyłam jasny odcień pomarańczowego koloru. Na tym zakończyłam swój makijaż. Postanowiłam, że włosy pozostawię rozpuszczone .Uszy przyozdobiłam kolczykami, a na palec założyłam złoty pierścionek. Całość stroju dopełniłam czarnymi litami. Wyglądałam całkiem nieźle. Po chwili usłyszałam dźwięk klaksonu samochodu. Wyjrzałam, przez okno i ujrzałam uśmiechniętego Josh’a w swoim aucie. Zabrałam tylko skórzaną kurtkę z wieszaka i wyszłam z domu. Wsiadłam do  samochodu i zapięłam pasy.
- Zdenerwowana ? – spytał.
- Troszeczkę – odparłam i przeczesałam włosy dłońmi.
- Będzie dobrze. – uśmiechnął.
- Modlę się by mnie nie poznał – spojrzałam na Jo.
- Spokojnie. Jak się dowie, to będzie wiedział co stracił – przyjaciel odpalił samochód i wyjechał z piskiem opon na ulicę. Dalszą cześć drogi nie odzywaliśmy się do siebie. Ja patrzałam przed siebie, a on był skupiony na jeździe. W końcu dojechaliśmy pod wielki budynek.
Wysiedliśmy i równym krokiem ruszyliśmy do wielki drewnianych drzwi. Jo przepuścił mnie i Puścił drzwi, które wywołały wielki hałas, a tysiące oczu w jednej chwili zwróciły się w naszą stronę, ale jak zobaczyli, że nie jesteśmy nikim ważnym powrócili do swych rozmów. Słyszałam szepty dziewczyny i zachwyty iż dzisiaj w naszej szkole zagości słynne One Direction. Też się cieszę ! Wyczuliście ten sarkazm?

Od godziny siedzę z Jo w auli, w której odbędzie się festyn. Zastanawiam się czemu nie zrobili go na dworze… Jest dość ciepło.
No ale to może i lepiej .
- Rose ! Prześpiewaj to chociaż raz – powiedział Josh.
- Okej . – odparłam i stanęłam na środku sceny. Wzięłam do reki gitarę i czekałam aż przyjaciel zajmie miejsce przy fortepianie i zacznie grać. Gdy po całej sali rozbrzmiały pierwsze dźwięki piosenki Avril Lavinge moje wspomnienia wróciły. Byłam wtedy z Zayn’em. Był bal. Pamiętam to dokładnie, każdy szczegół.

Siedziałam przy stoliku patrząc na wszystkie tańczące pary. Było mi przykro bo nikt nie poprosił mnie do tańca . Mój ukochany przyjaciel gdzieś zniknął. Pewnie tańczy z jakąś laską, czy coś. Przymknęłam oczy i oparłam głowę o rękę. Po chwili poczułam szturchnięcie w bok i ujrzałam przed sobą Zayn’a w całej okazałości.
- Mogę prosić Panią do tańca ? – zapytał i wręczył mi bordową róże.
Uśmiechnęłam się szczerze i odpowiedziałam.
- Oczywiście, Zayn.
Wtedy złapał mnie za dłoń i przepychając się przez tłum ludzi zaprowadził mnie na sam środek parkietu. Objął mnie rękoma w tali , a ja swoje zarzuciłam na jego ramiona. Wtedy z głośników zaczęła lecieć właśnie ta piosenka, którą dziś zaśpiewam. Kołysaliśmy się w rytm muzyki uśmiechając się do siebie i patrząc w oczy. Pod koniec piosenki Zayn przyciągnął mnie do siebie i pocałował.

-Haaalo ! – usłyszałam
- Coo ? – ocknęłam się.
- Miałaś śpiewać – powiedział Jo.
- Oj… przepraszam, zamyśliłam się. I wiesz co. Tyle razy już to śpiewaliśmy i jestem pewna , że pójdzie nam znakomicie. Nie każ mi już tego śpiewać. – poprosiłam.
- No dobrze – uległ mi i podszedł do mnie. – Żółwik- zachichotał.
- Żółwik – uśmiechnęłam się i wykonaliśmy gest.
W końcu do auli zaczęli schodzić się uczniowie i zaproszeni goście.
Czym więcej ludzi gromadziło się w sali tym bardziej się stresowałam.
Po dwóch godzinach występów uczniów i słynnego zespołu One Direction nadszedł  czas na mnie .
- A teraz powitajmy gromkimi brawami Rosalie Jones – zapowiedział mnie dyrektor. Niepewnie ruszyłam w stronę sceny. Idąc hałas który wywoływali ludzie klaszcząc dudnił mi w uszach. Zauważyłam już Jo siedzącego przy fortepianie z uśmiechem, który ujawniał jego piękne białe ząbki. Gdy doszłam już do mikrofonu rozejrzałam się po całej auli. Każdy patrzył na mnie. Nawet One Direction, którzy siedzieli w pierwszym rzędzie. W końcu rozbrzmiały pierwsze dźwięki piosenki. Po chwili moje palce zaczęły wygrywać na gitarze melodie wpasowujące się do dźwięku fortepianu, a słowa piosenki swobodnie wychodziły z moich ust.

I always needed time on my own / Zawsze potrzebowałam czasu dla siebie 

I never thought I'd need you there when I cry/ Nigdy nie myślałam, że będę potrzebować Cię gdy płaczę

And the days feel like years when I'm alone /I dni wloką się latami gdy jestem sama ,

And the bed where you lay / I łóżko, na którym leżałeś,

Is made up on your side / Jest pościelone po Twojej stronie,

When you go away / Kiedy odchodzisz ,

I count the steps that you take / Liczę kroki, które stawiasz,

Do you see how much I need you right now? / Czy widzisz jak właśnie teraz mocno Cię potrzebuję?

When you're gone / Gdy Cię nie ma

The pieces of my heart are missing you. / Każdy kawałek mojego serca za Tobą tęskni.

When you're gone / Gdy Ciebie nie ma

The face I came to know is missing too / Tęsknie za Twoją twarzą, którą znam.

When you're gone / Gdy Ciebie nie ma

The words I need to hear to always get me through the day / Słowa, które potrzebuję usłyszeć by przebrnąć przez dzień.

And make it OK / I czuć się dobrze.

I miss you / To “Tęsknie za Toba”

Przez dalszą część piosenki patrzałam tylko i wyłącznie na Zayn’a. On na mnie również. Gdy już zagrałam ostatni akord na gitarze , ukłoniłam się i zeszłam ze sceny. Od razu podbiegł do mnie Jo.
- To było wspaniałe, księżniczko ! – cmoknął mnie w policzek.
- Dziękuje Josh. To wszystko twoja zasługa – przytuliłam przyjaciela.
- Dziękuje, że jesteś – wyszeptałam.
Oderwałam się od Jo i ujrzałam przed sobą Zayn’a.
To ty, Rose ? – zapytał. I koniec. Poznał mnie. Tak bardzo się tego bałam.
- Tak. To ja. – wymruczałam… 

_______________

Dość długo nic tu nie dodawałam ... ale to przez wakacje . Teraz jeszcze bardziej się rozleniwiłam... ;c No, ale mam nadzieję, że mnie nie opuściliście.. ;*
Mam 4 obserwatorów, a w ankiecie zaznaczyliście, że bloga czyta 5 osób więc 

3 komentarze - następny rozdział

To tyle ;* Bye ;*

3 komentarze:

  1. Dobra, już komentuję, nie krzycz na mniej, nie wariuj i w ogóle, bo tak xd #lols Łojeju, weeź. Już wiem o co chodzi xd Zayn Ty patałachu, ogarnij dupę, co? No jasne, że to ona xd Jessu, Ci ludzie w tych czasach. Brak słów. Ludzie skomentujcie, co? No. Uśmiechnij się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże dziewczyno jak to możliwe,ze piszesz tak
    wspaniale?! Co ?
    Dodaj szybko następną część bo nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez Violent na potrzeby Weroniki.
Prawa autorskie zastrzeżone.