niedziela, 13 października 2013

04. „Nie gadaj, tylko się obracaj”


CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM ;*
_____________________________________

Cały świat zawirował mi przed oczami. Powróciły tak niechciane wspomnienia. Złapałam za rękę Josh’a i ścisnęłam ją jak najmocniej umiałam. Odwróciłam głowę.
- Co się z Tobą przez te lata działo ? – zapytał przybliżając się i kładąc swoją dłoń na moim ramieniu.
To było za dużo. Sam jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze. Nie wiedziałam jak mam się zachować. Czy mam mu wszystko wykrzyczeć, czy po prostu ominąć go. 
- Hmm … ? – dodał.
- Co się ze mną działo ? – zapytałam. – No więc wpadłam w nałóg. Piłam , ćpałam, paliłam, wpadłam w złe towarzystwo, kilka prób samobójczych, depresja… mam wymieniać dalej ? – syknęłam.
- C-coo ? – zapytał z niedowierzaniem.
- To co słyszysz ! – krzyknęłam. – Wiesz jak mi było ciężko po tym jak mnie zostawiłeś ? Wpędziłeś w nałóg i zacząłeś spełniać marzenia . A ja ? Ja poczułam się jak szmata. – łza spłynęła po moim policzku. – Ty masz kochającą rodzinę, robisz karierę a moi rodzice dobudowali mi osobne wejście bo nie chcą mieć nic wspólnego z narkomanką. I powiedz mi czyja to jest wina ?  TWOJA . T.W.O.J.A. Nienawidzę Cię , rozumiesz. Nienawidzę – krzyczałam.  Usłyszałam tykot  damskich obcasów i w mig obok mnie pojawiła cię Viki.
- Chodź kochanie- szepnęła mi do ucha i złapała za rękę. Dopiero teraz zorientowałam się , że Jo obejmuję mnie swoimi ramionami. Lekko oddaliłam jego dłonie i podążyłam za przyjaciółką.
Po chwili znaleźliśmy się już przed budynkiem szkoły .
- Wszystko w porządku ? – zapytała Viki .
- Tak . Już jest okej – odpowiedziałam nieco drżącym głosem .
Oparłam się o ścianę i zsunęłam powoli na dół aż przykucnęłam dotykając pośladkami zimnego betonu.  Wszystko powoli do mnie docierało . On teraz wie gdzie jestem . I tak szybko nie odpuści .
Będzie walczył . Znam go. Tylko, że ja nie chcę. Chcę cofnąć się w czasie. Chcę wrócić do momentu kiedy byłam szczęśliwa bez niego… Tylko ja byłam szczęśliwa, gdy byłam z nim. Co ja mam teraz zrobić ? Przecież nie mogę teraz mu tego wybaczyć . NIE MOGĘ ! To za dużo jak na jeden dzień. Chcę wrócić do domu.
- Josh… zawieziesz mnie do domu ? – spytałam.
- Jasne – odpowiedział Jo i poprowadził mnie do samochodu, który znajdował się po przeciwnej stronie . Wsiadłam do środka, zapięłam pasy i wlepiłam wzrok w krajobraz za szybą auta. Mijaliśmy te wszystkie drzewa. W końcu zorientowałam się, że to nie jest droga do mojego domu.
- Jo .. gdzie jedziemy ? – zadałam pytanie trochę zdezorientowana całą sytuacją.
- Zobaczysz – odpowiedział mi, niczym nie przejęty przyjaciel.
Nagle samochód się zatrzymał .
- Co robisz ? – spytałam
- Muszę ci to zawiązać. – powiedział wyciągając z kieszeni czarną opaskę .
- Josh ! Nie wygłupiaj się. Dobrze wiesz, że nienawidzę niespodzianek. – odburknęłam.
- Nie gadaj, tylko się obracaj- uśmiechnął się. – No dalej.
Niechętnie odwróciłam się lekko na fotelu i w tym czasie Jo zawiązał mi opaskę.
- Już. Możesz się obrócić.- mówiąc to odpalił silnik i samochód zaczął jechać . Przez całą dalszą drogę myślałam nad tym gdzie mnie zabiera. Nawet kilka razy próbowałam to od niego wyciągnąć, ale za każdym razem był stanowczy i odpowiadał, że to ‘ niespodzianka’ . Ugh …. W końcu dałam sobie spokój z pytaniem go o to, bo było to bez sensu . Nagle samochód stanął.
- Jesteśmy już na miejscu. – powiedział do mnie przyjaciel i wysiadł z samochodu. Po chwili i moje drzwi się otworzyły i za rękę złapał mnie Jo. Pomógł mi wysiąść i zamknął auto. Jedną ręką objął mnie w pasie, a drugą trzymał za dłoń. Zaczął mnie prowadzić. Słyszałam szum wody. Tak jakbyśmy byli gdzieś nad morzem.
- Uważaj stopnień- powiedział przyjaciel.
W końcu weszliśmy do jakiegoś budynku. Tak mi się przynajmniej wydawało.
- Możesz już mi to ściągnąć ?–zapytałam .
- Tak. Już.- odpowiedział i rozwiązał opaskę, a moim oczom ukazał się piękny widok. Byliśmy na tarasie jakiegoś domu. Było widać morze, piękna plaża. Odwróciłam się trochę w stronę Josh’a i ujrzałam stolik dla dwojga. Na środku palące się świece i masę jedzenia.

- Siadaj- skinął głową Josh odsuwając mi krzesło. Podeszłam do stolika i zajęłam swoje miejsce. Przyjaciel usiadł naprzeciwko mnie. Zaczęliśmy rozmawiać i spożywać kolację. Ten wieczór mijał bardzo fajnie, ale to co wydarzyło się po kolacji przerosło moje najśmielsze oczekiwania…
_________________________________

Hej kochani ! Na prawdę bardzo mocno Was przepraszam, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale jest to spowodowane brakiem czasu. Jak może wiecie poszłam teraz do gimnazjum i nie jest łatwo. Praktycznie nie ma tygodnia bez sprawdzianu, kartkówki... Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Ten rozdział jest na prawdę bardzo krótki, ale chciałam Wam przynajmniej coś dać. xdd Obiecuje, że następny rozdział pojawi się w miarę szybko i będzie dłuższy. 
Komentujcie misie ;*

Szablon wykonany przez Violent na potrzeby Weroniki.
Prawa autorskie zastrzeżone.